Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lemmy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lemmy. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 24 grudnia 2015

LEMMY żyj nam 700 lat!

24 grudnia to dla fanów rocka dzień szczególny. Zwłaszcza dla miłośników twórczości Lemmy'ego Kilmistera to dzień wyjątkowy, ba! - dla wielu ważniejsza jest informacja o urodzinach brytyjskiej gwiazdy rocka niż cała świąteczna otoczka i przygotowania do wigilii. Jedno jest pewne 70 lat temu na świat przyszła jedna z najbardziej charyzmatycznych postaci w historii rocka, postaci kultury popularnej, postaci muzyki, postaci niepowtarzalnej, oryginalnej i nieprzeciętnej.

Lemmy:

Nie rozumiem, dlaczego powinien być jakiś punkt, po przekroczeniu którego wszyscy uznają, że jesteś za stary. Nie jestem za stary i zanim nie zdecyduję, że jestem za stary, nigdy nie będę za stary.
(żródło: www.independent.co.uk)

Lemmy, a żyj nam cholera jeszcze z siedemset lat!


(źródło: www.facebook.com/metalhammer)

piątek, 4 września 2015

Gomor - Apocalyptic Rise – recenzja

Dawno temu na jednym ze studenckich portali internetowych zamieściłem kilka tekstów. Jako, że portal już nie istnieje, a artykuły przepadły - postanowiłem wskrzesić kilka z nich i opublikować w tym miejscu. Jako pierwszą prezentuję recenzję debiutanckiej płyty grupy Gomor, tekst został napisany na początku 2013r.: 


Recenzja:


Gomor - Apocalyptic Rise – recenzja: 


Słynna anegdota w świecie rock’n’rolla brzmi: kto wygrałby pojedynek wrestling, Lemmy czy Bóg? Lemmy! – Źle. Bóg! – Źle. Odpowiedź – Lemmy jest Bogiem!mW Polsce odnalazło się, zatem Dziecko Boże!

Myślę tu o niejakim Compassie, lead – vocalu (charku) w Gomorze. Ich debiutancki album ukazał się 20.10.2012r. - nie było o nim głośno, a szkoda. Wiadomo, trudno wymagać, żeby pięciu gości, tworzących ten band od razu dostało zaproszenie do zagrania w finale "American Idol". Pewnie nawet by sobie tego nie życzyli (chyba, że Lemmy siedziałby w jury, tyle że wtedy program nazywałby się raczej American Bastard albo X- Motherfucker - to byłby zarąbisty program!).

Dość tych marzeń, zejdźmy na ojczystą glebę i powróćmy do muzyki, a właściwie do nazwy grupy. Wszechmogący Lemmy stwierdził w swojej autobiografii, że wierzy w zespoły, które mają nazwy jednowyrazowe, bo łatwo je zapamiętać. Ten warunek Gomor spełnia, choć szczerze mnie dziwi, że graficznie to jednak nie Gomör. Muzyków przedstawiać nie będę, zrobią to sami na koncercie, a zainteresowanych odsyłam na Facebooka (link).

Każdy, kto próbował coverować utwory Motörhead chyba zdał sobie sprawę, że nie jest to zadanie łatwe. Szczerze mówiąc, nigdy nie słyszałem dobrego coveru Motöra. Wszystkie są siłowe, sztuczne, nieautentyczne i nieudolne. Dlaczego? Bo to nie jest dobry zespół do coverowania i tyle. Oczywiście fani ucieszą się ze zbliżonych do oryginału coverów i warto ich posłuchać, ale "twórczość" cover-bandów, jak np. niemieckiego ACES HIGH jest dla mnie, co najmniej komiczna, a upodabnianie się wszystkich muzyków do ‘oryginałów’ to przegięcie.

Po tym wprowadzeniu – dziękuję Gomor, że nie ma na „Apocalyptic Rise” żadnego coveru. Dobrze, że macie swój naturalny image i wreszcie – świetnie, że nagraliście dobry album. Oczywiście, że kojarzy się z Motörhead, a z czym się ma kojarzyć, z zespołem Pstrokate Biedronki? Mocny, hipnotyczny otwieracz „Crazy Train” wprowadza nas do jaskini dźwięków Gomora. Tu i w wielu kolejnych utworach przepis na brzmienie jest podobny – szybkie zwrotki, masywne refreny, wyraziste, męskie solówki, techniczna, mordercza perkusja i ten anielski śpiew. Na wyróżnienie zasługuje, z pewnością „Rambler”, za rytmikę, tempo i fakt, że wpada w ucho. Poza tym świetnie brzmi „Crew From A Frozen Hell” - tu powala dynamika i włącza się syndrom Motöra, czyli ożywiające uczucie, przez które masz ochotę przebiec cały glob 973 razy, wypijając po drodze cysternę Danielsa. Ciężarem gitary i basu przytłacza zaś „Underworld” - adekwatnie dobrany tytuł. Świetny riff i piękne solo mamy w „Mountjoy Square”. Dostajemy też klasyczne, basowe otwarcie w „Medicinie Man”, a zamyka krążek rytmiczny i przebojowy „Like A Wolf”.

Skądś to wszystko znamy? Pewnie, że znamy, ale przecież tu nie chodziło o nagranie odkrywczego, przełomowego albumu. Tu w moim odczuciu chodziło o wykorzystanie istniejących już świetnych riffów, bogactwa klasyki hard rocka; czerpanie z tej rockowej studni; inspirowanie się mistrzami gatunku, przełożenie tego na nowe utwory i uderzenie w polski rynek muzyczny. Czekałem na taką płytę w Polsce. Dla wszystkich zainteresowanych krążkiem dwie rady techniczne przed odsłuchaniem. Odpalić katastrofalnie głośno, najlepiej na dobrym sprzęcie i katować kilkanaście razy – wejdzie. A sąsiedzi i niemowlęta niech się edukują muzycznie. Polecam!



8/10
Gomor
Apocalyptic Rise
Rok wydania: 2012
Dystrybutor: Fonografika
Fot. Materiały prasowe.

środa, 2 września 2015

Zdrowia Lemmy!

Wielka wrzawa wśród "fanów" rocka, bo niemal siedemdziesięcioletni Lemmy Kilmister ostatnio przerwał dwa koncerty, które grał razem z Motörhead...

Gówniarze siedzący przed laptopami albo młodziki z przystrzyżonymi bródkami, macając ekrany smartfonów wymądrzają się w tonie "trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść" - no chyba wiedział, skoro po zagraniu 3 utworów źle się poczuł i zszedł, nie? Dobra, już na poważnie - muzyk nie przerwał z powodu upojenia alkoholem, przesadzenia z narkotykami tylko z powodu nadszarpniętego zdrowia, które nie pozwala mu na taki wysiłek. Poza tym wrócił do fanów, przeprosił ich i pożegnał - zachował twarz, zrobił to z klasą.

Lemmy urodził się w 1945r.,  regularnie  koncertuje i nagrywa albumy, niedawno dał świetny występ w Warszawie - autentycznie żyje muzyką - takich jak on została może garstka. Ci "komentatorzy", którzy najgłośniej szczekają na pewno w wieku 70. lat będą jeździć z rockowym bandem po całym świecie, śpiewać i grać bez zająknięcia. Na płycie Aftershock był taki bardzo dobry utwór "Silence When You Speak To Me" - niektórzy powinni go dokładnie przesłuchać. A na dziś, żeby było na czasie - Thunder & Lightning (taki mdły utwór gościa, który jest ikoną rocka, ostatnią płytą skopał tyłki wszystkim "metalowym" młodym kapelkom, ale przez to, że jest w sile wieku - powinien jechać do domu, założyć kapcie i pooglądać przy piwku mecz w tv):



czwartek, 20 sierpnia 2015

Motörhead doceniony w LA!

José Huizar - członek rady Los Angeles uhonoruje grupę specjalnym odznaczeniem. Kilmister mieszka tam od 25 lat. Co mówi o miejscu zamieszkania?
Home is in here. Where you live is just a geographical preference. I like it because the sun shines a lot and you don't get the cynical fucking English bitching about everything. I find the Americans quite refreshing. Everybody sneers at the 'Have a nice day' thing but it's a lot nicer than having your change thrown at you.
Anglik śpiewa o LA, m.in. w utworze Angel City z płyty "1916":


czwartek, 13 sierpnia 2015

Motörhead powraca z Bad Magic!


Już tylko kilkanaście dni dzieli nas od premiery najnowszej płyty - niezniszczalnej grupy Motörhead. Album nosi tytuł Bad Magic, jak dotąd mogliśmy usłyszeć dwa utwory z nadchodzącego krążka - Thunder & Lightning, kojarzący się z zamykającym ostatnią wydaną płytę formacji Aftershock utworem - Paralayzed, a także Electricity, do którego przygotowane zostało lyrics video - numer zdecydowanie nawiązujący do albumu Inferno z 2004 roku - szczególnie do kompozycji Smiling like a Killer. Obydwa utwory okraszone są jednak smaczkami, które zadowolić powinny każdego fana zespołu. Teksty? What do you want from your misserable life? - Lemmy Kilmister i wszystko jasne. Czekamy na więcej!



środa, 13 listopada 2013

Motörhead - Aftershock, czyli Muzyczny Paraliż - recenzja

Motörhead - Aftershock
Atak krwiożerczych moskitów, trzęsienie ziemi, burza piaskowa, śmiercionośny huragan, tsunami dźwięków, zalewające umysły każdego stojącego mu na drodze śmiertelnika, bombowy nalot, zrzut napalmu, niewyobrażalny paraliż, szok! Aftershock! Jesteście gotowi?

Trzech absolutnie bezkompromisowych outsiderów, wyjętych niemal z innej epoki – rewolwerowców, kowbojów, muzycznych zabójców ma wyłącznie jeden cel. Zaprowadzić swoich popleczników na stację, gdzieś w zachodniej Luizjanie, wprowadzić o północy do zakurzonego, brudnego i szalonego pociągu, zmierzającego do Meksyku, i zafundować im muzyczny szok, a jeśli go przypadkiem przeżyją – zobaczyć w jakiej są kondycji.

poniedziałek, 11 listopada 2013

Muzyczny Paraliż!

Atak krwiożerczych moskitów, trzęsienie ziemi, burza piaskowa, śmiercionośny huragan, tsunami dźwięków, zalewające umysły każdego stojącego mu na drodze śmiertelnika, bombowy nalot, zrzut napalmu, niewyobrażalny paraliż, szok! Aftershock! Jesteście gotowi?

Heartbreaker póki co, rysunki sam Maestro Kilmister! Do You Believe?!

niedziela, 13 października 2013

Aftershock!

Szok zbliża się coraz bardziej, pozostało kilka dni do oficjalnej premiery nowej płyty Motörhead, płyty której można częściowo posłuchać w różnych zagranicznych mediach (i już na podstawie tego materiału) wiem, że tę płytę pokochają fani, pokochają wielbiciele zachrypniętego, nieczystego wokalu i ciężkich, morderczych gitar. Już teraz wiem, że będzie to płyta niezwykła. Przesłuchanie całości - utwór po utworze będzie zwieńczeniem dzieła, będzie czymś pięknym, jak ta okładka ;)



wtorek, 24 września 2013

Czas na Crying Shame!

Chwilę temu w sieci udostępniony został kolejny utwór z nowej płyty Motörhead! I jest genialny! Mój fanatyzm związany z tą grupą rośnie coraz bardziej, niesamowite że potrafią dalej zaskakiwać. Obecnie nowego utworu Crying Shame można posłuchać na stronie magazynu Rolling Stone, dokładnie tutaj


Może ktoś się dziwić, jak taka muzyka się może podobać, przepity, zachrypnięty wokal, 'ciężkie' gitary, proste riffy..., właśnie może - i ja nikomu nie bronię. Na dokładną analizę 'Crying Shame' przyjdzie pora, teraz czas na słuchanie! Jest bluesowo, rock'n'rollowo, genialnie!

niedziela, 22 września 2013

Powrót Motörhead

Powraca Motörhead, powracam i ja. Nowe wydawnictwo niszczycielskiej formacji nosi tytuł Aftershock, piękny tytuł i piękny nowy singiel, zatytułowany równie pięknie Heartbreaker.

Jedynka zawiera wszystko to, co tak naprawdę od tej grupy chcę dostać - jest motoryka, niezawodne tempo, konkretny tekst, uroczy refren, gwałtowna perkusja i klasyczna solówka. 

Czekam na więcej, a utworów łącznie ma być aż 14 - to świetna informacja, bo tylu świeżych, czystych, nowiusieńkich premierowych tracków (czyli nie bonus track, live track, alternative version etc.) nie było jak dotąd na żadnej płycie kultowej grupy. Singiel jest już w sieci - waaarto!